» Blog » Mistrzowie śmierci
16-02-2012 12:24

Mistrzowie śmierci

W działach: RPG, Almanach RPG, Księga Przygód, Przygody, Motywy, System - Warhammer FRP | Odsłony: 8

Mistrzowie śmierci
Pogoń za złotem zawsze jest dobrą motywacją do tego by rzucić się w wir przygody. Zwłaszcza gdy w oczy zagląda głód i wściekły lichwiarz, który naliczonymi odsetkami mógłby już obdzielić przynajmniej kilka drużyn poszukiwaczy przygód i jakieś pomniejsze miasteczko. W takiej chwili niespodziewane pojawienie się starego znajomego, który jak gdyby nigdy nic powie, że jest robota może być prawdziwym znakiem od losu. Niestety los jak zwykle potrafi być bardzo kapryśny i płata przeróżne figle. A gdy chodzi o kradzież zwłok z Ogrodów Morra jakiekolwiek figle są bardzo niewskazane.

Pomylona tożsamość

O ile jeszcze uprowadzenie zwłok niejakiego Irwinga Kummela z położonego na uboczu cmentarza i przetransportowanie ich na miejsce wymiany nie musi być szczególnie trudnie, to lawina wydarzeń, którą to zapoczątkuje może okazać się przytłaczająca. Największym wyzwaniem dla Bohaterów może jednak okazać się podjęcie dalszej współpracy ze zleceniodawcą, do którego zwłoki przywloką. Ukrywający się na cumującej w dokach barce człowiek już samym swym wyglądem budzi niepokój. Ubrany w obszerne szaty uszyte z powydzieranych łachmanów, z rękoma obandażowanymi sztywnym od ropy płótnem. Zachowaniem przypominający niebezpiecznego obłąkańca, którego natychmiast należałoby zamknąć w przytułku. Przebywa w pomieszczeniu wypełnionym dużymi podłużnymi workami, z których unosi się paskudny, ściągający muchy odór. A do tego płaci szczerym złotem. I to za zwłoki, które - jak się okazuje - są zupełnie innymi niż te, których oczekiwał tajemniczy nieznajomy. To jeszcze nie koniec roboty. Ten człowiek chce trupa i to tego konkretnego. BG muszą się wziąć do roboty, a na razie mogą tylko przypuszczać, że pechowiec którego wygrzebali dołączy do towarzystwa w płóciennych worach. Zaczyna się robić ciekawie.

Obława

Jakby mało było kłopotów z podmienionymi zwłokami do wszystkiego wtrąci się jeszcze nadgorliwy sierżant straży miejskiej, który jak na złość znalazł jakiegoś świadka włamania na cmentarz. Pijany grabarz, który w tamtym czasie uciął sobie drzemkę wśród nagrobków, może się okazać dla BG katastrofą gorszą niż wszystko co ich do tej pory spotkało. Mało tego, mówi się, że sierżant już teraz jest na jakimś tropie. Jeśli BG chcą spokojnie dożyć starości powinni trzymać rękę na pulsie gdyż może się okazać, że straż zjawi się na scenie w najmniej odpowiednim momencie, szybko kończąc całą zabawę.

Ciało którego nie było

Jeśli BG mają odnaleźć prawdziwego Irwinga, powinni raz jeszcze udać się na cmentarz. Kilka dyskretnych pytań, bądź podejrzenie rejestrów może dać przynajmniej cząstkową odpowiedź. O ile nie ma żadnych danych na temat prawdziwej tożsamości denata, można się dowiedzieć, że ktoś opłacił jego pogrzeb. Niestety tu także brak jakichkolwiek konkretów, został opisany jako członek rodziny. Ciekawe jest jednak to, że dalsze poszukiwania owej rodziny również okażą się bezowocne. Wygląda to tak jakby człowiek, którego nigdy nie było, także został pochowany przez kogoś nieistniejącego.

Znacznie bardziej wymierne rezultaty da śledztwo toczone nieco innym torem. BG mogą wpaść na pomysł by rozejrzeć się po ulicach i wypytać ludzi o osoby niedawno zaginione. Bardzo szybko trafią na pewien trop w postaci bezdomnego, który powie, że niedawno zaginął jego znajomy Geb, którego rysopis całkiem nieźle odpowiada nieboszczykowi, którego przywlekli na barkę i zdecydowanie nie miał on nic wspólnego, żadnymi Kummelami. I choć jest to jakiś trop, to wciąż nie bardzo wiadomo co z tym począć. Ostatecznie nie ma żadnych innych poszlak, które mogłyby poprowadzić BG choćby o krok dalej.

Irwing

Ta sytuacja nie potrwa jednak długo, gdyż jeszcze tego samego wieczoru stanie przed nimi nie kto inny, a sam Irwing, który aparycją przypomina trochę człowieka z barki, jest jednak o niebo bardziej zrównoważony. Będzie się tak wydawać do czasu gdy zażąda od BG by ci doprowadzili go do człowieka, których chciał wykraść z cmentarza „jego” ciało. On także nie ma problemów z tym by wysupłać za przysługę odpowiednią ilość złota. Wygląda na to, że ta dwójka ma do załatwienia między sobą jakieś ważne sprawy i już na pierwszy rzut oka widać, że spotkanie to nie skończy się na zwykłej pogawędce. Na samej barce zaś BG przekonają się, że Irwing i jego znajomy naprawdę chcą się pozabijać, a oni znaleźli się między młotem i kowadłem. Stanie się to tym bardziej dotkliwe, gdy w ruch pójdą zaklęcia, a trupy leżące pod śmierdzącymi płótnami wrócą do życia. Jeden z nich zaś w pewnej chwili eksploduje (ciało, które BG przywlekli z cmentarza było zmyślną pułapką przygotowaną przez Irwinga) wybijając w barce dziurę, przez którą szybko zacznie wlewać się woda. Jeśli BG chcą wyjść z tego żywcem muszą zdecydować się na to po której staną stronie i włączyć się do walki, która raczej nie skończy się remisem.

Zakończenie

Starcie może się zakończyć na rozmaite sposoby, których nie ma większego sensu wymieniać. Głównym założeniem powinno być jednak to, że BG ujdą z tego z życiem mając nadzieję zostawić za sobą ten pojedynek nekromantów. Jeśli mieli szczęście to może obydwaj poszli na dno razem z całą barką i świat już nigdy o nich nie usłyszy. Może nawet straż miejska nie zdoła powiązać BG z dziwnymi wydarzeniami w dokach. A jeśli jednak zdoła? Cóż, to już jest materiał na zupełnie inną historię. W tym miejscu pozostaje zaś jeszcze tylko wyjaśnić w kilku krótkich słowach przyczyny tych wszystkich wydarzeń.

W największym skrócie, rzecz kręciła się wokół dwóch rywalizujących ze sobą nekromantów, którzy już od długiego czasu polowali na siebie nawzajem. Marzeniem każdego z nich było dołączyć ciało drugiego do swej świty nieumarłych. Ten tekst jest oczywiście zbyt krótki aby zaprezentować ten konflikt w należyty sposób, daje on jednak dobre podłoże do tego aby go odpowiednio rozbudować i zaprezentować BG podsuwając im odpowiednie wskazówki. Tak naprawdę cały wątek można by rozciągnąć nawet na dwa, albo więcej scenariuszy, o to jednak każdy prowadzący musi się już zatroszczyć osobiście.

Tekst napisany z myślą o pierwszym rozdziale Księgi Przygód.

Mistrzowie śmierci - Almanach RPG

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

~

Użytkownik niezarejestrowany
    "Zdążyć przed Zigzakiem"
Ocena:
+3
Panie prezesie, melduje wykonanie zadania
16-02-2012 13:11
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Tyldo, nie liczy się, nie możesz plusować - a ja zaplusowałem, ale wybrałem nie komentować. :P

Nie znasz zasad gry, w którą ze mną grasz. No fun.

Edzia - a zaplusowałem bo raz że TWA, a dwa - nie ma nic o ZjAvie, która zjadła Coolkon :P
16-02-2012 13:13
nerv0
   
Ocena:
+2
Widzisz zigzak, ze mną możesz być pewien, że o żadnym konwencie nic nigdy nie napiszę, bo na nich po prostu nie bywam. ;)

@tylda

A zigzak zawsze jest pierwszy. Nawet kiedy go nie ma. ;)

BTW, nie mówi się „zaplusowałem” tylko „dałem polecankę”. ;)
16-02-2012 13:16
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
ok, racja, był faul techniczny z mojej strony, przyznaję.
Chyba sobie zmienię avatar na chucka norrisa, on zawsze jest pierwszy
:P
16-02-2012 13:18
nerv0
   
Ocena:
+1
Tylko jak Chuck będzie się miał do zigzaka, albo zigzak do Chucka? Kolego, nie jesteś Malaggarem żeby ci było z każdym avkiem do twarzy. :)
16-02-2012 13:21
~

Użytkownik niezarejestrowany
    @ nerv0
Ocena:
+3
No tak, zigzak uczył się w szkole dla wybitnie uzdolnionych im. prof. Charlesa Xaviera.
16-02-2012 13:21
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
więc może Flash? On ma czerwone wdzianko i żólty zygzak na piersi. i też jest zawsze pierwszy
16-02-2012 13:24
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
taki mastermind jak Ty zigzaczku to musi być Magneto. On też stoi za każdą próbą spamowania świata.
16-02-2012 13:29
nerv0
   
Ocena:
+2
Od siebie polecę doktora Dundersztyca: http://www.youtube.com/watch?v=JzE UpVnog-o
16-02-2012 13:35
earl
   
Ocena:
0
Polecam za ciekawą historię.
16-02-2012 19:49
E_elear
   
Ocena:
0
Ciekawa i inspirująca historia, wymaga jednak rozbudowania wątku obu nekromantów (szkoda byłoby zmarnować taki potencjał).
Czytając artykuł przypomniała mi się Czarna Kompania Glena Cooka. W jednym z tomów "Kruk" także zajmował się handlem zwłokami (przed poprowadzenie trzeba będzie doczytać).
Dzięki
18-02-2012 12:12

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.