» Blog » Arsenał Mistrza Gry
14-05-2012 12:04

Arsenał Mistrza Gry

W działach: RPG, Almanach RPG, Poradnik Mistrza Gry, System - brak | Odsłony: 13

Arsenał Mistrza Gry
Najnowsza edycja Karnawału Blogowego mówi o broni w RPG, broni pojmowanej całkiem dosłownie. Chciałbym jakoś podczepić się pod ten temat, ale ugryźć go od nieco innej strony, prezentując asy, które każdy prowadzący może wyciągnąć z rękawa, gdy starcie, które zaplanował nieoczekiwanie stało się zbyt proste. Gdy gracze nadepnęli komuś ważnemu na odcisk. Gdy po prostu chce rzucić im pod nogi jeszcze jedną kłodę, tak aby dodać zabawie jeszcze trochę dynamiki. I choć większość tych zagrań jest powszechnie znana i zawarta w podręcznikach, to jednak czasem warto o nich przypomnieć. Choćby po to by w czasie potyczki nie słyszeć po raz enty sakramentalnego "to ja go tnę!", albo "i co by tu teraz porobić?".

Rzuty krytyczne

Mechanika, która w czasie potyczki nie uwzględnia wyjątkowych sukcesów, bądź spektakularnych porażek chyba nie istnieje. Niestety na ogół jedno i drugie ogranicza się tylko do ilości zadawanych obrażeń, bądź ich braku. To bardzo duże spłycenie potencjału jaki niesie ze sobą to rozwiązanie, które w pełni rozwija skrzydła właśnie wtedy gdy dochodzi do wybitnie pechowych rzutów. A przecież są one prawdziwą kopalnią pomysłów na urozmaicenie starcia! Kiedyś rzuciłem przeciw Bohaterom Graczy dwa dziki i tak się złożyło, że walka toczyła się na środku zamarzniętego jeziora. Gracze nie bez wysiłku zdołali pokonać zwierzęta, ale jeden pechowy rzut wystarczył by lód pękł pod nogami BG i ci omal nie utonęli, nie mogąc się wygramolić spod ciał ubitych dzików. Kolejny przykład to ucieczka przed goblinami na linowym moście i potyczka na jego środku. Następny pechowy rzut i most wali się do rzeki wraz z jednym BG i kilkoma zielonymi. Nurt wartki, ekwipunek ciągnie na dno, a pewien zdezorientowany wioskowy głupek, który bardzo chciał pomóc rzucił BG potężny kamień ratunkowy. BG jakoś przeżył, a „ratownik” dostał później długi wykład na temat BHP.

To bardzo proste elementy, trzeba tylko pamiętać o tym by stale z nich korzystać. Jeśli prowadzący odpowiednio opisze miejsce potyczki i zadba o to by znalazło się w nim dość elementów, które mogą zostać na rozmaite sposoby wykorzystane, to wyobraźnia sama podsunie mu pomysł na to co zrobić, gdy na kostce znów wypadnie krytyczny rezultat. Pamiętać trzeba jednak o tym by zachować pewien umiar. Te utrudnienia mają przecież tylko ubarwić potyczkę, prowadzący nie powinien iść w przesadę i co chwilę pakować BG w nowe kłopoty, bo to niechybnie w końcu doprowadzi do ich śmierci, a ta nigdy nie powinna być następstwem czegoś co można by w tej sytuacji nazwać złośliwością Mistrza Gry.

Wrogowie

Bohaterowie Graczy mają to do siebie, że z czasem gromadzą sobie rozmaitych wrogów, począwszy od młynarza, który teraz spodziewa się wnuczka, skończywszy na potężnych organizacjach, gotowych zapłacić niemałe pieniądze by ostatecznie wyeliminować problem. Tacy wrogowie to prawdziwa kopalnia pomysłów na najrozmaitsze sceny, bądź też całe przygody, w które będzie można wplątać graczy. Zastanówmy się kim są ci wrogowie? Jak bardzo BG nadepnęli im na odcisk? Co są w stanie poświęcić dla zemsty? Organizacje mogą starać się załatwić sprawę na gruncie prawnym, preparując dowody, które albo sprawią, że BG staną się niewiarygodni w przypadku procesu, albo mają na celu wpakować ich do więzienia. Tak czy inaczej teraz czeka ich zapewne kilka godzin zabawy w czasie której będą starali się odkryć kto ich wrobił, uniknąć więzienia i oczyścić się z niesłusznych zarzutów.

Pojedynczy wrogowie i organizacje działające poza granicami prawa, prawdopodobnie zdecydują się pozbyć BG w sposób definitywny wysyłając na nich opłaconych oprychów, bądź zawodowych skrytobójców. Ciekawy wydaje się zwłaszcza ten drugi przypadek. Uparty zabójca, który zawsze czai się gdzieś w cieniach, obserwuje i planuje zamach. BG wiedzą, że on tam jest, już raz próbował ich zabić i tylko ślepy traf ocalił im życie. Teraz muszą uważać, ale jednocześnie jak najszybciej postarać się wywabić lisa z nory i go wyeliminować, bo kolejna próba zabicia ich na pewno będzie lepiej zaplanowana.

Klątwy i choroby

BG często penetrują najrozmaitsze grobowce i podziemia, odnoszą tam rany i kradną skarby. W ten sposób bardzo łatwo złapać nie tylko jakąś paskudną chorobę, ale i klątwę, którą mógł być obłożony ten piękny, złoty medalion, który przecież zupełnym przypadkiem wsunął się jednemu z nich do kieszeni. W obu przypadkach Bohaterom na początku przyjdzie borykać się ze skutkami zesłanego na nich nieszczęścia, a gdy wreszcie przekonają się, że doskwierające im dolegliwości, bądź dziwne zdarzenia nie mogą być dziełem przypadku, rozpocznie się poszukiwanie jakiegoś remedium. Będzie to tym trudniejsze, że objawy z czasem mogą się bardzo nasilać, dochodzi tu więc element wyścigu z czasem, który dodaje rozgrywce tak potrzebnej dynamiki. Nie wspominając nawet o tym, że proces leczenia, albo odczyniania przekleństwa sam w sobie może być bardzo niebezpieczny i wiązać się z rozmaitymi, skomplikowanymi zabiegami.

Najlepsze jest zaś to, że wszystko to może być ledwie wątkiem pobocznym, który w trakcie rozgrywki wyniknął niejako przy okazji. BG się zranił i nie wyszedł mu test Odporności. Natrafiając na przydrożną kapliczkę bliżej nieokreślonego bóstwa postanowił zabrać zawartość tacki z darami. Efekty zatrucia bądź klątwy można bardzo łatwo wymyślić w czasie dalszej rozgrywki, tak samo jak sposób na to by się ich pozbyć. Nim się to jednak powiedzie graczy i Mistrza Gry na pewno czeka jeszcze wiele ciekawych sytuacji związanych z tą małą, poboczną przygódką.

Po prostu pech

Tak jest, nawet Bohaterowie czasem mogą mieć pecha. Tak właściwie to można powiedzieć, że pech prześladuje ich częściej niż kogokolwiek innego. Czasem można z tego skorzystać. Któryś z graczy właśnie robi zakupy na targowisku? Może na jego postać wpadnie rozpędzone prosię, które zbiegło z aukcji zwierzęcej? Efekt to BG leżący na bruku i rozsypane dookoła złoto, a po chwili zapewne banda żebraków, która rzuci się na nie jak wygłodniałe szczury. Ewentualnie BG mógł upuścić jakąś cenną błyskotkę, która akurat wpadła do ścieku i czeka go mała wycieczka pod ziemię. A może jakiś strażnik miejski uznał z sobie tylko znanych powodów, że jeden z BG jest bardzo podobny do poszukiwanego przestępcy? Przekonanie go, że coś mu się przywidziało odnosi dokładnie odwrotny skutek, a próba przekupstwa skończy się natychmiastowym zesłaniem do aresztu. Ot po prostu trafił się służbista.

Takie scenki powinny być jednak odpowiednio dozowane tak aby stanowiły jedynie urozmaicenie przygody, a nie jej główną treść. BG nie mogą co dwa kroki ładować się w jakąś idiotyczną sytuację. To tak samo jak w przypadku walki gdzie pechowy rzut czasem może prowadzić do nieoczekiwanych zdarzeń. Trzeba znać umiar, by nie przerodziło się to w złośliwe utrudnianie życia BG.

Arsenał Mistrza Gry - Almanach RPG

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Obca
   
Ocena:
+1
He he, naprawde dobry tekst. Przynajmniej dla mnie.
14-05-2012 15:33
Albiorix
   
Ocena:
+2
Ja bym dodał jeszcze ciężki podręcznik którym można walić graczy po łbie :)
14-05-2012 20:55
Szponer
   
Ocena:
+2
I stalowe kości, którymi można rzucać w nich.

Tekst także mi się podoba. Niby takie oczywiste, ale jak często o tym się zapomina ;)
14-05-2012 23:19
39442

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Brakuje tutaj... NPCów "chochlików", czyli postaci, które wkurzają graczy ile wlezie i w kółko robią jakieś problemy, ale nie są nastawione negatywnie do graczy. Np. chodzący za postaciami graczy grajek, który wszystkim rozpowiada, że jest ich kumplem (a wcale tak nie jest), powołuje się na nich i często robi jakąś trzodę, "pomaga" graczom (kompletnie im psując plany), np. idąc do szefa bandytów i mówiąc żeby się poddał, bo jego potężni sojusznicy (gracze) mu wpieprzą :>
14-05-2012 23:27
Albiorix
   
Ocena:
+3
Ale takie NPCe szybko zostają zabite i zjedzone przez BG, a przynajmniej zastraszone i popędzone czym dalej.

Muszą się trochę maskować lub balansować na granicy między przydatnością a kłopotami.
14-05-2012 23:48
39442

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Ich przeżywalność nie jest aż tak ważna, jak ich możliwości robienia chaosu- w końcu to drugoplanowy NPC, który służy realnie tylko do psucia. Wystarczy, że chochlik rozwali jedną rzecz :>

Zabicie to najlepszy sposób na takiego NPCa- jak go przepędzą, to jeszcze świnia wróci.
15-05-2012 00:59
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
szponer, o "shurikościach" do rzucania w graczy juz pisalem :) ale zwykle stalowe k4ki dadzą radę - wystarczy naostrzyc na szlifierce - to jedno z tych przydatnych narzędzi w RPG, Malaggarze :)
15-05-2012 01:38
~nerv0 z pracy

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A po co podręcznik i metalowe kości z kolcami? Nie lepiej po prostu zainwestować w dobry kij? :)

PS

Dzięki za upierdliwego NPCa, jakoś wyleciał mi z głowy. :)
15-05-2012 13:44
Szponer
   
Ocena:
+1
@zigzak: nie żebym sie musiała uciekać do takich zagrywek, bo gracze u mnie są zawsze grzeczni (:P), ale w szlifierkę zainwestuję :D

Mnie jako gracza zawsze strasznie irytowali upierdliwi NPC i nigdy ich nie lubiłam. Może to kwestia dobrego wprowadzenia.
15-05-2012 13:50
39442

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ha! Bo tak realnie taki "chochlik" nie może być oczywistym "chochlikiem". Jak gracze zobaczą jakiegoś dziwnego przygłupa, który za nimi łazi, to będzie to dość oczywiste. Jednak jak się okaże, że szef w pracy jednego z graczy tak realnie go nienawidzi (dowolna motywacja, np. z American Psycho- bo postać gracza ma ładniejsze wizytówki) i mimo, że oficjalnie robi dobrą minę i udaje, że nic się nie dzieje, to zleca idiotyczne zadania, po godzinach włamuje się do komputera, przegląda pocztę etc.

Dobrym przykładem zaawansowanego "chochlika" jest film Amadeus- Salieri jest bardzo zaawansowanym "chochlikiem" i niszczy życie Mozarta z czystej zawiści :>

Zawiść, zazdrość, urojenia (np. przyjaźni), potrzeba zabawy, żądza władzy- to świetne motywacje dla "chochlika".
15-05-2012 14:04
Szponer
   
Ocena:
+1
Zgodzę się, że powinien być dobrze ukryty, ale odnoszę wrażenie, że tak czy siak nie wszystkim graczom by się podobał łącznie ze mną. Po prostu nie lubię takich zagrywek (ale może nie widziałam dobrej) w dodatku dochodzi niepewność, czy to na pewno chochlik, a nie czysta złośliwość mg;p

A w ogóle to moje erpegje jest fajniejsze;)
15-05-2012 14:35
Obca
   
Ocena:
+1
To zalezy czy chohliki mozna traktowac jako levelownik i za ile są xp. Puki mozna to zabic jest ok.
15-05-2012 14:41
39442

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Od kiedy to wszystko musi się graczom podobać? Na tym to polega, mają trudny orzech do zgryzienia, który ich doprowadza do szału- to rozwiązanie zagadki/intrygi/problemu "sprawia przyjemność".
15-05-2012 14:46
~nerv0

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Jeśli idzie o tego NPCa to odkopcie jeszcze na moim blogu (tym polterowym) wpis "Stary Pierdziel". Powinien to nieźle zobrazować. :)
15-05-2012 14:48
Obca
   
Ocena:
0
Wszystko moze i nie ale jak bedzie wiecej gnojenia w sposób jaki graczy bedzie meczyl, co sie wiaze z tym ze sie im to nie podoba, to ci porezygnuja z sesji
15-05-2012 14:49
39442

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
To notka o "broniach MG", "chochlik" jest taką bronią i o nim rozmawiamy, a nie o personalnych wrażeniach. To jak MG używa swoich "broni" jest już sprawą MG, tak samo jak to czy gracze chcą z nim grać :>

15-05-2012 14:55
~nerv0

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wszystko trzeba umieć stosować z umiarem. Pisałem o tym w przypadku rzutów krytycznych i pecha. Przegięcie będzie oznaczać zwyczajne gnojenie graczy. Dobry MG wie gdzie leży granica i nie będzie jej przekraczał.
15-05-2012 14:58
Obca
   
Ocena:
0
Teraz to z koleimi sie wydaje ze chochlik to raczej zywy-arsenał niż broń
15-05-2012 18:41
39442

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Kwestia skali.

Np. moim największym chochlikiem był... Gracz. Miałem gracza, który lubił podglądać notatki i poza sesją podpytywać o wszystko, zbierając powoli informacje i układając je sobie w całość. Więc dawałem mu poza sesją sprzeczne info i miałem przygotowane sfałszowane notatki- gracz sam wtapiał grupę w bagno, nieświadomy "chochlik" :>
15-05-2012 20:45
Obca
   
Ocena:
0
TO akurat moim zdaniem jest wypadkowa.
15-05-2012 20:55

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.